Kategorie: Wszystkie | Futbol | Gry | Inne sporty | Książki | Pozostałe
RSS
piątek, 18 lutego 2011
Bo śnieg
Dla kibica pięknego futbolu, żywiołowych akcji, a także ogólnie mocnych wrażeń, wczorajsze 90 minut w Poznaniu musiało stanowić drogę przez mękę. Piłkarze jeździli wślizgami po murawie jak bolidy Formuły 1, piłka zataczała w miejscu piruety w stylu łyżwiarzy figurowych, a samo tempo spotkania zbliżone było niestety do meczu snookera. Jednocześnie nie ma chyba osoby, która na przebieg wczorajszych wydarzeń mogłaby narzekać. Z nudnego i zachowawczego meczu Lechowi Poznań udało się wycisnąć wszelkie soki – jednobramkowe zwycięstwo bez straty gola na własnym terenie, po dosłownie jedynej klarownej akcji w całych zawodach. Trzeba się z tego cieszyć i docenić uśmiech losu, bo warunki do gry wcale nie musiały okazać się dla nas takie łaskawe.
czwartek, 17 lutego 2011
Lech musi dać radę!
Po wczorajszym wieczorze odczuwam lekkie łechtanie swojej próżności, ale w końcu nic tak nie buduje człowieka na duchu jak świadomość, że miał rację. Arsenal pokonał Barcelonę – co prawda nie ustrzegł się błędów, w konsekwencji czego dalej jego położenie przed meczem rewanżowym jest skomplikowane do opisania. Tak samo, jak skomplikowana wydaje się sytuacja Lecha Poznań, na którego dzisiejsze spotkanie oczekiwaliśmy całą przerwę zimową. O ile powodzenie drużyny Szczęsnego traktuję raczej w kategoriach miłej ciekawostki, o tyle już w dzisiejszą konfrontację Kolejorza będę psychicznie zaangażowany tak mocno, jak to tylko możliwe. Domyślam się, że poza mną to samo uczucie będzie dziś przed telewizorami ekspresyjnie okazywać kilka milionów Polaków, zwłaszcza w obliczu szansy, przed jaką Lech stoi. Tak słabego rywala polski klub na wiosnę nie miał już bowiem od dawien dawna.
środa, 16 lutego 2011
Ciężki los kanoniera
Dzisiejszy pojedynek Wojciecha Szczęsnego z Leo Messim już od dłuższego czasu elektryzuje kibiców piłkarskich w całej Polsce. W końcu niecodziennie zdarza się, aby umiejętności naszego bramkarza mógł przetestować na zupełnie poważnie najlepszy piłkarz minionego roku. Niecodziennie zdarza się też, żeby bramkarz ten miał przed sobą grupę odpowiedzialnych facetów, z którymi owocna współpraca może przynieść sukces. W zeszłym roku Arsenal dał sobie wbić na własnym terenie dwa gole, oba stracone w identyczny sposób, wynikające z pogiętej linii spalonego i kiepskiej dyspozycji bramkarza. Ale dzisiaj nie będzie na płycie boiska ani Manuela Almunii, ani Zlatana Ibrahimovica – będzie za to tradycyjna Barcelona, a także bogatszy o doświadczenia z zeszłego roku Arsenal. Tabula rasa, nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, wszystko w nogach zawodników.
wtorek, 15 lutego 2011
Fantasy Liga - jestem na tak!
Internetowymi grami menedżerskimi zafascynowałem się już jako jedenastolatek, kiedy prym w Internecie wiodły słynne Piłkarzyki – sieciowy odpowiednik Wygraj Ligę, gry Gazety Wyborczej polegającej na wysyłaniu kuponów ze skompletowaną z listy transferowej drużyną, punktującą według rzeczywistych osiągnięć zawodników. Początkowo zabawa przyciągała co rundę regularnie powyżej stu tysięcy drużyn, do wygrania był wart 10 000 złotych skuter, później plazmowy telewizor. Na przestrzeni lat gra jednak zmieniała się – lifting przechodził skrypt, nazwa, którą zastąpiono właśnie tradycyjnym Wygraj Ligę, pojawiało się wiele kontrowersyjnych zapisów w regulaminie i punktacji. W końcu doszło także do nieuchronnej komercjalizacji, w konsekwencji czego zabawa stała się płatna i zaczęła potrącać internautów po kieszeniach.
czwartek, 10 lutego 2011
Pierwszy gwizdek

Niegdyś wyznawałem fanatyczny pogląd, że wszelkiego rodzaju blogi to nic innego, jak zwykła strata czasu. I jakby nie patrzeć, moje poglądy od tamtego czasu niewiele się zmieniły - jedyna różnica jest taka, że w erze Internetu wreszcie się poddałem i postanowiłem spróbować. Ot, po prostu, bez jakichś większych zobowiązań - jestem i w zasadzie nic więcej nie można powiedzieć. Notki będą ukazywały się zapewne dość nieregularnie, choć mam nadzieję, że nie zabraknie mi motywacji i będę raczył Was nimi częściej niż rzadziej.

Pewnie zastanawiacie się, o czym będzie tutejszy zbiór pseudo-eksperckich wpisów? Ano, o piłce nożnej, na wszystkich płaszczyznach - równie dobrze mają prawo pojawić tutaj się dywagacje na temat stanu uzębienia Jacka Gmocha, jak również budowy boisk w Wólce Nadbużnej. Czasem może jeszcze jakaś wzmianka odnośnie jedynej słusznej gry komputerowej, Football Managera. Innych tematów nie przewiduje się, a nawet jeśli, to raczej od święta.

Miewam wiele złych dni, więc moje poglądy nie zawsze będą do końca obiektywne. Jak normalnemu człowiekowi zdarza mi się coś źle ocenić, pomylić, ponieść emocjom - zresztą wyjdzie w praniu. Liga Mistrzów wkracza w decydującą fazę, polskie stadiony budują się pełną parą, prezes Lato kaleczy angielski, Radek Majdan dzwoni po obcych ludziach - ciekawych i kontrowersyjnych tematów na pewno mi nie zabraknie. Może to dlatego, że sam poziomem piłkarskim zbliżony jestem do umiejętności mrówkojada, czasem potrzebuję wyżyć się na tych Bogu ducha winnych grajkach? Ale oni w końcu biorą za to sowite wynagrodzenie, więc czasem można chyba odrobinę na nich popsioczyć.

Tymczasem żegnam się już z Wami - do zobaczenia w przy najbliższej okazji i liczę, że ten blog nie przepadnie w czeluściach sieci.

15:22, karol.clapa , Futbol
Link Komentarze (1) »
1 ... 36 , 37
 
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31