Kategorie: Wszystkie | Futbol | Gry | Inne sporty | Książki | Pozostałe
RSS
niedziela, 23 grudnia 2012
Iniesta. Rok w raju. Dwie godziny w piekle.

Sporo czasu minęło, od kiedy ostatni raz recenzowałem piłkarską książkę. Jednak przy okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia zdałem sobie sprawę, że nadal nie przewertowałem od początku do końca lektury o Andresie Inieście, którą znalazłem pod choinką w zeszłym roku. A ponieważ renifery donoszą, że na moją półkę trafi już jutro kolejna pozycja, nadszedł najwyższy czas, by ostatecznie rozprawić się z obecną. Zapraszam.

"Iniesta. Rok w raju." to przede wszystkim książka... krótka. 130 stron opowieści piłkarza FC Barcelony wystarczy, by do epilogu dojść w nieco ponad dwie godziny. Czcionka także jest dość duża, co sprawia, że nim się obejrzymy, dwudziesta strona zmieni się w czterdziestą, a czterdziesta w sześćdziesiątą. A jeśli odejmiemy od właściwej treści aż trzy przedmowy (!), a także prolog i epilog piłkarza, samej opowieści zostaje nam jakieś 100 stron. W sam raz na wolne popołudnie.

Początek zapowiada się w miarę interesująco. Książka napisana jest w formie podzielonego na osiem części pamiętnika Iniesty, który wspomina najważniejsze wydarzenia w sezonie 2008/2009, gdy Barcelona wywalczyła potrójną koronę. Możemy więc poznać jego przemyślenia związane ze zwycięstwem w La Liga, przygodą w Pucharze Króla i wreszcie dwoma najważniejszymi meczami w Lidze Mistrzów - z Chelsea w Londynie i Manchesterem w Rzymie.

I w istocie tak jest. Uczucia Andresa poznajemy aż zanadto dobrze.

Gdy Iniesta zaczyna rozdziałem poświęconym jego bramce na Stamford Bridge, gdzie przysięga czytelnikowi, że piłkę na bramkę Petra Cecha kopnął "całym sercem", można go postrzegać jako zakochanego bez pamięci w futbolu romantyka. Wrażenie to bierze jednak w łeb w późniejszej fazie. Andres przekonuje nas bezustannie o swoim przywiązaniu do rodziny, łączących go z nią więziach, nawet dwutygodniową kontuzję przeżywa jak amputację i próbuje przekonać czytelnika, że każdy z kolejnych opisywanych przez niego meczów (choćby najbardziej ogórkowy w Pucharze Króla) był najważniejszy w jego życiu. Oczywiście do śmierci można pamiętać 6 bramek strzelone Realowi na Camp Nou, ale rozpływać się nad jakimś randomowym meczem w krajowym pucharze? Nierealne.

Wspomnienia rodziny, opisy przeżyć związanych z kontuzjami, podkreślenia zasług La Masii oraz rodzinnej Fuentealbilli pojawiają się miedzy wierszami tak często, że w połowie książki czytelnik zwyczajnie ma dość. Niech skalę, w jakiej zanudził mnie swoją wylewnością bohater, zobrazuje fakt, że "Iniesta. Rok w raju." musiałem czytać na dwa podejścia - jedną połowę książki przeczytałem ze zgrzytem zębów kilka miesięcy temu, za drugą zabrałem się dopiero ostatnio. Tak bardzo nie mogłem się przemóc, by wziąć ją do ręki i prześledzić do końca.

Jeśli interesują was szczegóły dzieciństwa piłkarza - to nie jest książka dla Was. Jeśli interesują was intrygujące lub pikantne szczegóły z szatni Barcelony - to nie jest książka dla Was. To książka dla was, jeśli jesteście wielkimi fanami Barcy i Andresa Iniesty. Dzięki niej poznacie opisywane w niej wydarzenia z punktu widzenia jednego z jej najważniejszych piłkarzy, przy okazji poznając trochę jego osobowość. Jakich graczy podziwia, jakim sam stara się być zawodnikiem i człowiekiem. To wszystko.

Plusy:

+ krótka i czytelna,

+ wyraźnie pokazuje charakter Iniesty,

+ bez rażących błędów w tłumaczeniu.

Minusy:

- monotonny styl,

- nudzi w połowie,

- nie porusza tematów, których mógłby oczekiwać czytelnik.

Moja ocena: 4/10

wtorek, 10 lipca 2012
Football Manager Stole My Life po polsku?

Znudzeni opowieściami o dzieciństwie Xaviego, Iniesty albo Messiego? Dla fanów książek o tematyce piłkarskiej mogę zaproponować alternatywę: „Football Manager Stole My Life”, czyli ukoronowanie 20 lat istnienia fenomenu znanego pod nazwą Football Manager. Książka wydana z okazji dwudziestolecia serii zawiera 260 stron opowieści o grze, która przez dwie dekady podbijała serca kolejnych pokoleń graczy i na zawsze zmieniła ich życia.

Książka może już wkrótce, przy udziale CM Revolution, ukazać się w języku polskim. Wszystko zależy jednak od wyników przeprowadzanej przez nas ankiety. Z tej okazji zachęcam do odpowiedzenia na kilka pytań, które pomogą nam ustalić Wasze wymagania. Opis książki, przygotowany przeze mnie z myślą o polskich eFeManiakach, możecie przeczytać poniżej:

 

Football Manager kradnie nasze życia już od 20 lat. Zmieniamy dla niego swój rozkład dnia, zarywamy noce, myślimy o nim w pracy, w szkole, na uczelni. Zakładamy notesy poświęcone specjalnie na kreślenie ustawień taktycznych, rozpisujemy składy w brudnopisach i na ostatnich stronach zeszytów. Czy jednak kiedykolwiek zdarzyło Wam się pójść jeszcze dalej i założyć przed wirtualnym meczem garnitur? Cieszyć się z gola w Football Managerze tak mocno, że obudziliście sąsiadów? Zamieścić osiągnięcia z gry w swoim CV? Zerwać przez FM-a ze swoją dziewczyną? To tylko jedne z „lżejszych” przykładów managerskiego szaleństwa!

Prawdziwymi bohaterami książki „Football Manager ukradł mi życie” są właśnie ci eFeManiacy – jednostki przywiązane do gry Sports Interactive tak mocno, że aż trudno to sobie wyobrazić. Teraz także i my możemy poznać ich zwariowane historie, w których główną rolę zawsze gra FM. Starannie wybrane przez autorów opowieści nie raz rozbawią nas do łez lub spowodują, że zszokowani złapiemy się za głowę. Wiedzieliście, że Football Manager stał się powodem aż 35 rozwodów w całej Wielkiej Brytanii? Ta anegdota to tylko przedsmak tego, co znajdziecie w książce – autorom, którzy historie najbardziej zagorzałych fanów zbierali od kilku miesięcy, już w lutym znane były przypadki:

- pacjenta, który po operacji serca spowodował niemałe zamieszanie na szpitalnym oddziale, ciesząc się bez pamięci z gola strzelonego w końcówce derbowego meczu,

- gracza, który wytropił swoją FM-ową legendę z niższych lig angielskich dzięki serwisom społecznościowym tylko po to, aby poinformować go, że jego przeznaczeniem jest gra w Premier League i na europejskich stadionach,

- studenta, którego współlokatorzy postanowili zniszczyć jego płytę z FM-em, po tym jak zatracił się w grze na kolejny „niewinny” tydzień.

W książce znajdziemy również wywiady z niespełnionymi talentami – piłkarzami, którzy w wirtualnej rzeczywistości stawali się gwiazdami największego formatu, z kolei w prawdziwym życiu nigdy nie podbili największych piłkarskich boisk. Przeczytamy rozmowy z twórcami gry, a nawet prześledzimy tajniki funkcjonowania niesamowitej siatki scoutingowej Sports Interactive. Poznamy osoby, które z powodu uzależnienia od FM-a wylądowały w gabinecie psychologicznym, aby przekonać się, jak przez 20 lat wpłynął na nich wirtualny świat piłki nożnej. Dowiemy się też, jak seria w tym czasie wpłynęła na kulturę masową.

W tej chwili pewne jest wydanie książki w języku angielskim, a jej cena w ofercie Amazon z dziesięcioprocentową zniżką wynosi £11.69. Ponadto, dostawa przesyłki na terenie Wielkiej Brytanii jest całkowicie darmowa. Premiera przewidziana została na 10 sierpnia 2012.

niedziela, 22 kwietnia 2012
"Mowa Trawa", czyli książeczka dla obeznanych



Ponieważ moja półka na książki zaczęła od jakiegoś czasu zapełniać się najnowszymi pozycjami o tematyce piłkarskiej, postanowiłem otworzyć na blogu kategorię notek poświęconą właśnie książkom. Na pierwszy ogień pójdzie więc "Mowa Trawa" Marcina Rosłonia, bo to zdecydowanie najlżejsza do przełknięcia lektura ze wszystkich przeze mnie posiadanych. Zapraszam!

"Mowa Trawa", firmowana jako "słownik piłkarskiej polszczyzny", na pierwszy rzut oka przypomina książeczkę dla dzieci. Kwadratowy format, twarda oprawa i rysunkowa grafika na okładce sprawiają wrażenie, że książka ta przeznaczona jest dla czytelników do lat dwunastu. Nic bardziej mylnego.

Dzieło Marcina Rosłonia to pozycja dla osób zdecydowanie znających się na piłce nożnej. Słownik piłkarskiej polszczyzny jest bowiem w rzeczywistości zbiorem wyrażeń charakterystycznych dla slangu używanego w piłkarskiej szatni, a wyjaśnienia zamieszczonych haseł są przez autora opracowane w sposób niezwykle osobisty. Rosłoń wielokrotnie przytacza wydarzenia, sytuacje lub osoby, których piłkarski laik może nie znać, a co za tym idzie, nie zrozumie on zawartych między wierszami aluzji czy przenośni. Wielokrotnie jesteśmy też świadkami retrospekcji z życia samego autora, co sprawia, że cała zebrana wiedza ogranicza się do jego doświadczeń z gry w Legii, a nie jakichś ogólnych norm obowiązujących w każdym polskim klubie.

Ciekawostki zawarte w książce na pewno wydadzą się interesujące prawdziwym fanom piłki nożnej - od tej pory będą oni widzieli, jak wygląda komunikacja wewnątrz zespołu piłkarskiego i poznają piłkarskie skróty komunikacyjne, których istnienia nawet by nie podejrzewali. Czytając kolejne strony będą oni czuli się jak podczas rozmowy z innym zapalonym kibicem, bo Marcin Rosłoń jest zwyczajnie osobą, która umie pisać o futbolu i wertując kolejne strony, znający się na piłce czytelnik może tylko z uśmiechem potakiwać.

Książkę czyta się przyjemnie, bo hasła nie są specjalnie długie, więc czytanie można przerwać w niemal dowolnym momencie. Jednocześnie ma ona aż 270 stron, co sprawia, że nie połkniemy jej w jedno popułudnie. Choć w rzeczywistości zapisana jest tylko jej połowa - za każdym razem gdy przewrócimy kartkę, na jednej ze stron zobaczymy rysunek Andrzeja Jankowskiego poświęcony jednemu z haseł, które pozwalają zachować dobry humor przez cały czas czytania. Nie można było urozmaicić książki lepiej - świetna robota!

Wady? Poza wąską grupą odbiorców będzie to chyba tylko błąd osoby składającej książkę do druku, który sprawił, że tekst kilkakrotnie nie został przeniesiony właściwie z jednej strony na drugą i jakiś fragment zdania albo się powtarza, albo kilku słów brakuje. Także sama czcionka jest nietypowa dla książek, dość szeroka i potrzeba dłuższej chwili, by się do niej przyzwyczaić. Poza tym "Mowa Trawa" to kawał dobrej roboty - fajne podsumowanie wiedzy wyniesionej przez Rosłonia z piłkarskich boisk. Cena wahająca się między 25 a 30 zł ze względu na grubość lektury jest do zaakceptowania. W skali od 1-10 jestem skłonny wystawić słownikowi mocną siódemkę.

Plusy:

+ przystępna forma tekstu,

+ świetne ilustracje A. Jankowskiego,

+ wciągająca lektura dla maniaków piłki nożnej,

+ mnóstwo ciekawostek z piłkarskiej szatni.

Minusy:

- nietypowe format i czcionka,

- drobne błędy przy składaniu,

- niezrozumiała dla dzieci i piłkarskich laików,

Moja ocena: 7/10

P.S. Rosłoń w swojej książce stawia tezę, że młodzież od kilkunastu lat nie gra już w takie gry jak "kwadraty" czy "warszawiak" (poza stolicą bardziej znany jako "jedynki"). Choć wywód na temat podwórkowych gier piłkarskich przeczytałem z uśmiechem na twarzy, to jednak pełne przekonanie autora do faktu, że o tych zabawach nikt już nie pamięta, orliki świecą pustkami, a dzieci od boiska wolą serię FIFA, należy włożyć między bajki. Choćby dlatego, że sam w "kwadraty" i "jedynki" grałem, a także z tego powodu, że idąc dziś przez miasto widziałem grupę kilkulatków grających w "jedynki" - i to na poprawnych zasadach! Panie Marcinie, chyba nie jest z tą młodzieżą jeszcze tak źle?

| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31