Kategorie: Wszystkie | Futbol | Gry | Inne sporty | Książki | Pozostałe
RSS
poniedziałek, 28 lutego 2011
Jaśnie Pan Oświecony Vuk
Nic nie rzuca mną o ścianę z taką siłą, jak piłkarska infantylność. Alkohol, imprezki, lans mercedesem, niewyparzony język, jednym słowem wszystko, o co czerwony na twarzy mógłby zrobić się każdy trener z Franciszkiem Smudą na czele. Mieliśmy już jakiś czas temu okres blasku Krzysztofa Króla, który na zapytania odnośnie powrotu do ojczyzny z rezerw Realu wybuchał śmiechem, opowiadał, jakich to on ofert z Premier League czy innej Serie A nie ma, by pół roku później niesiony bezgranicznym patriotyzmem zasilić przeciętną wtedy jeszcze Jagiellonię Białystok. Mieliśmy także momenty, kiedy głośno było o pyskówkach Małeckiego na ławce rezerwowych, pijackich rajdach samochodem Eltona, dziecięcych wybrykach i złej karcie Grosickiego, kontraktowej stanowczości Rengifo. W Polsce najwyraźniej nie potrafi się trzymać zawodników na krótkiej smyczy, ponieważ już dziś do plejady niepokornych ligowców dołączył w jakże zaszczytny sposób kolejny chłoptaś - Vuk Sotirović.
sobota, 26 lutego 2011
Liga Mistrzów bez szaleństw [środa]
Zgodnie z obietnicą, choć jednocześnie z lekkim opóźnieniem, publikuję dziś drugą część rozmyślań na temat ostatnich wydarzeń w aktualnej fazie Champions League. Rozprawiliśmy się już z wtorkiem i bohaterami tamtego dnia, dziś na odstrzał idzie – jak to po wtorku zazwyczaj bywa – środa. Kto był bohaterem wieczoru w Mediolanie? Kto nim w ogóle nie został w Marsylii? Dlaczego lewonożny Robben gra na prawym skrzydle i dlaczego jest on tam sto razy bardziej wydajny niż cały Manchester razem wzięty? Komu powinęła się noga, a kto przez cały mecz szedł ostrożnie z obawy przed potknięciem? Kto zasługuje na miano "najlepszości" i co na ten temat myśli Stefan Białas? Zapraszam ponownie, tym razem do drugiej części podsumowania Ligi Mistrzów.
czwartek, 24 lutego 2011
Liga Mistrzów bez szaleństw [wtorek]
Europejskie wojaże Lecha, terminarz Ligi Mistrzów i telewizyjne wymogi w naszej Ekstraklasie sprawiają, że jedynym dniem odpoczynku od futbolu jest znienawidzony dla wielu poniedziałek. W przyszłym sezonie jednak nawet on zostanie zajęty przez jeden mecz ligowy – tym samym czekają nas tygodnie, w których piłka nożna będzie prześladować polskich kibiców okrągły tydzień. W oczekiwaniu na dzisiejszy bój Kolejorza przemyślałem sobie nieco wydarzenia z ostatnich dwóch dni, kiedy miłośnicy futbolowych uczt zasiadają przed telewizorem, dopingując usilnie faworyzowane przez siebie drużyny. Dzisiejsza część powinna zostać co prawda opublikowana wczoraj, jednak złośliwość rzeczy martwych na to nie pozwoliła. Tak czy inaczej, zapraszam do lektury.
niedziela, 20 lutego 2011
Legia Cudzoziemska i Wieża Wawel
Gdy dowiedziałem się wczoraj, że Michal Hubnik strzelił w swoim debiucie w barwach Legii dwie bramki, od razu naszło mnie na przemyślenia odnośnie strategii transferowych dwóch, jakby nie patrzeć, najlepszych polskich klubów w historii – wspomnianego klubu z Warszawy oraz krakowskiej Wisły. Im dłużej obserwuję bowiem polityki kadrowe obu drużyn, tym bardziej oczom nie wierzę, jak różne mogą być one po okresie, kiedy zespoły ze starej i nowej stolicy popełniały w kółko te same błędy, kierując się oszczędnością i sprowadzając piłkarzy niemal na oślep. Wydaje się jednak, że ich prezesi postępują teraz – mimo różnic w tymże postępowaniu – w sposób bardziej roztropny, minimalizując ryzyko pomyłki. Czyja metoda wygląda rozsądniej i kto wyjdzie na zimowym oknie lepiej?
piątek, 18 lutego 2011
Bo śnieg
Dla kibica pięknego futbolu, żywiołowych akcji, a także ogólnie mocnych wrażeń, wczorajsze 90 minut w Poznaniu musiało stanowić drogę przez mękę. Piłkarze jeździli wślizgami po murawie jak bolidy Formuły 1, piłka zataczała w miejscu piruety w stylu łyżwiarzy figurowych, a samo tempo spotkania zbliżone było niestety do meczu snookera. Jednocześnie nie ma chyba osoby, która na przebieg wczorajszych wydarzeń mogłaby narzekać. Z nudnego i zachowawczego meczu Lechowi Poznań udało się wycisnąć wszelkie soki – jednobramkowe zwycięstwo bez straty gola na własnym terenie, po dosłownie jedynej klarownej akcji w całych zawodach. Trzeba się z tego cieszyć i docenić uśmiech losu, bo warunki do gry wcale nie musiały okazać się dla nas takie łaskawe.
 
1 , 2
| < Luty 2011 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28